Going. | Sztuka przynajmniej do trzech razy! – O „Cząstkach kobiety” Kornela Mundruczo w TR Warszawa

Sztuka przynajmniej do trzech razy! – O „Cząstkach kobiety” Kornela Mundruczo w TR Warszawa

Mazowieckie

„Cząstki kobiety”, znanego stołecznej publiczności z kultowego, nagradzanego wielokrotnie w Polsce „Nietoperza” Kornela Mundruczo, to niezwykle udany mariaż teatru i filmu. Spektakl rozpoczyna się od filmowego prologu, żeby po pół godzinie przenieść się na „właściwą” scenę (choć wszystko odbywa się de facto w tym samym miejscu). Prolog ten oglądamy na ekranie umieszczonym na tyłach właściwej sceny, jakby reżyser chciał nam przez to powiedzieć, że w tle rozgrywającej się na teatralnych deskach rodzinnej kolacji, wciąż odbywa się oglądany przez nas na ekranie dramat Mai, głównej bohaterki spektaklu. Film ten nie jest jednak zwyczajnym filmem, jest bowiem kręcony na naszych oczach, odgrywany na żywo. Gdyby zapytać wprost, o czym jest ten spektakl, najprościej byłoby odpowiedzieć, że o kobiecie, o jej koszmarach, rodzinno-społecznych traumach i drodze do wyzwolenia się z owych wewnętrznych więzień. Tematów jest tu jednak więcej: szeroko pojęty rozkład rodziny, anachroniczność katolickiej tradycji, cyniczne uprawianie polityki czy stosunek do obcych przybyszów, mieszkających w naszym kraju. Dla mnie treść tego spektaklu można by streścić tak: pierwsza część, ta filmowa, jest o „życiu” (dziecko), które okazuje się martwe, ta teatralna – o „martwocie” (rodzina), która budzi się do życia.

Spektakl zrealizowany jest niezwykle realistycznie, wielkie wrażenie robi wykreowane przez Monikę Pormale mieszkanie matki Mai, w którym spotyka się na kolacji cała rodzina. Aktorzy tworzą znakomitą rodzinną galerię postaci: pogubionej, próbującej się odnaleźć w świecie po katastrofie Mai (Justyna Wasilewska) towarzyszy śmieszny momentami norweski mąż, Lars (Dobromir Dymecki), niezdarnie próbujący przykryć przegraną właśnie walkę o swoje małżeństwo i szczęście; prostemu i przerażonemu życiem oraz własnym tchórzostwem Wojtkowi (Sebastian Pawlak), sekunduje przebojowa, choć neurotyczna Monika (znakomita Agnieszka Żulewska), próbująca za wszelką cenę (polityczną, ludzką, moralną) utrzymać siebie i swojego męża na powierzchni rzeczywistości. Jest jeszcze zakompleksiona prawniczka, cioteczna siostra Mai i Moniki (Marta Ścisłowicz) oraz wybitna Magdalena Kuta w roli troskliwej, choć apodyktycznej, wprowadzającej zawsze wbrew woli wszystkich swoje porządki matki, która wstrząsająco gra też strach w obliczu nieuleczalnej, pokonującej ją właśnie choroby.

Mundruczo zrobił znakomity spektakl, za rekomendacje niech posłuży Wam informacja, że w kieszeni mam już kupiony na niego bilet. I będzie to mój... trzeci raz!

  wielkie     odgrywany     bilet     tchorzostwem     anachronicznosc     przeniesc     dymecki     kultowego     moralna     woli     oczach     teatralnych     katastrofie     pawlak     lars     polityczna     nietoperza     rodzinna     teatralna     momentami     obliczu     siebie     martwe     scene     ktora     tylach     smieszny     scislowicz     kuta     niech     krecony     koszmarach