Petit jeux Nastazji Filipownej – na marginesie „Idioty” Dostojewskiego w reż. Miśkiewicza w Teatrze Narodowym
Mazowieckie
Spektakl Pawła Miśkiewicza oparty jest na słynnej scenie urodzin Nastazji Filipownej (Wiktoria Gorodeckaja), podczas których pierwszy raz spotyka ona księcia Myszkina (Paweł Tomaszewski). Jeden z bohaterów powieści Dostojewskiego, Ferdyszczenko, proponuje dla rozrywki osobliwą zabawę towarzyską – „petit jeux”. Każdy jej uczestnik ma opowiedzieć o sobie coś takiego, co w swoim sumieniu uzna za najpodlejszy ze swoich uczynków. U Miśkiewicza propozycję tę składa Afanasij Tocki (Jan Frycz), bogaty kochanek Nastazji Filipownej oraz sprawca wszystkich jej nieszczęść. Gospodyni wieczoru w lot podchwytuje pomysł i zaczyna opowiadać… swoje życie. Opowieść ta składa się z okruchów zdarzeń, wspomnień, marzeń sennych, które staną się materią subiektywnego, nierealistycznego strumienia świadomości bohaterki. Przypomina to przedśmiertny monolog wewnętrzny Anny Kareniny i zestawienie owo wydaje się nieprzypadkowe. I jedna, i druga kończą tragicznie. „Strumień świadomości” Nastazji obejmuje dwie sfery: prywatną i społeczną. Prywatna jest tematem pierwszej, rewelacyjnej części spektaklu, społeczna – tej drugiej, nieco słabszej. Myszkin zaś zdaje się grać w tej historii rolę drugoplanową. Jest istotny o tyle, o ile mieści się w życiu Nastazji. Pomysł to na „Idiotę” znakomity.
Większość aktorów gra wybornie – bohaterem wieczoru, oprócz Nastazji Filipowny Gorodeckiej, jest Mariusz Benoit w roli oślizgłego karierowicza Lebiediewa, który staje się kimś na kształt błazna z „Króla Leara” – pozbawionym godności, świadomym własnych ograniczeń głupcem. Błyszczą Jan Frycz (Tocki), Przemysław Stippa (Gawriła) oraz rozedrgana generałowa Jepanczyn (Dominika Kluźniak). Sam Myszkin Pawła Tomaszewskiego nie porywa. Jego postaci wyraźnie zabrakło pazura – tej niezwykłej, bezczelnej asertywności, dziecięcego okrucieństwa, które sprawiają, że Myszkin, człowiek na pozór naiwny i słaby, manipuluje innymi.
Paweł Miśkiewicz miał na „Idiotę” dobry pomysł i w sumie udało mu się go zrealizować. Mimo niedoskonałości spektakl ten warto zobaczyć. Ciekawa adaptacja, znakomita scenografia Barbary Hanickiej oraz role Gorodeckiej, Benoita czy Frycza to już naprawdę dużo. Wisienką na torcie jest sam Dostojewski, którego nie trzeba chyba zbytnio rekomendować. Choć może trzeba…