Były sobie wiedźmy trzy! – o „Czarownicach z Eastwick” w reż. Mikołajczyka w Teatrze Syrena
Mazowieckie
Rzeźbiarka Alexandra, wiolonczelistka Jane oraz poetka Sukie mieszkają w prowincjonalnym miasteczku Eastwick, zajmując się niegroźnymi czarami oraz – odkąd ponownie zostały singielkami – romansowaniem. Ich senną, prowincjonalną egzystencję przerywa przyjazd ekscentrycznego wynalazcy, Darryla van Horne, który zamiesza przyjaciółkom zarówno w sercach, jak i w życiu. Gdy poczują się przez niego wykorzystane, postanawiają się zemścić. To z grubsza fabuła musicalu, którego libretto opiera się – podobnie zresztą jak słynny film - na powieści jednego z najważniejszych pisarzy amerykańskich, piewcy prowincjonalnej egzystencji klasy średniej, Johna Updike’a. Napisane w w 1984 roku, w stylu fantasy „Czarownice z Eastwick” zdobyły w Stanach Zjednoczonych taki rozgłos, że natychmiast się o nie upomniało Hollywood. Zaowocowało to słynnym filmem George Millera, w którym role „uroczych” czarownic zagrały Cher, Michelle Pfeiffer oraz Susan Sarandon, Darryla Van Horne’a zaś Jack Nicholson. Popularność filmu sprawiła, że w następnej kolejności „Czarownice” trafiły na Broadway, choć nie odniosły tam spodziewanego triumfu. Przyczyn takie stanu rzeczy było wiele, między innymi kryzys funkcjonowania teatrów muzycznych po zamachach 11 września.
Polską wersję postanowił wyreżyserować Jacek Mikołajczyk, na inaugurację swojej dyrekcji w Teatrze Syrena i trzeba przyznać, że zabrał się do tego z rozmachem. Libretto wraz z tekstami piosenek solidnie przetłumaczył, wraz ze swoją scenografką i autorką kostiumów, Iloną Binarsch pieczołowicie oddał kolorowe realia amerykańskich lat 60-tych, do tego dołożył znakomitą obsadę i sukces Teatru Syrena stał się faktem! Mnie trochę przeszkadza zbyt prostacka koncepcja postaci von Horne’a, który ową prostackość ma już przecież zapisaną w języku, nie trzeba jej więc było powtarzać w działaniu, gdyż grozi to po prostu fałszem roli. Na nic jednak moje narzekania, publiczność wali bowiem do Syreny drzwiami i oknami, a bilety schodzą jak świeże bułeczki.
Jako, że mówimy o musicalu, mamy kilka obsad. Moi ulubieni aktorzy w rolach protagonistów to Olga Szomańska (Alexandra), Barbara Melzer (Jane), Magdalena Placek- Boryń (Sukie) oraz Przemysław Glapiński jako Darryl, ale nie sądzę, żeby pozostali byli gorsi. W sztuce, dobrze skrojonej, a taką jest musical w Syrenie, to i tak tylko kwestia gustu! Zatem do boju, drodzy widzowie! Do boju o bilety na „Czarownice z Eastwick”!